RSS
poniedziałek, 04 listopada 2013

odrzutowy :(( bzyg prążkowany (Episyrphus balteatus)

Pierwszego listopada wychodziłam już prawie z cmentarza, powoli zapadał zmierzch, niskie słońce schowało się za warstwą chmur wiszących nad horyzontem. Nagle dojrzałam bzyga prążkowanego pożywiającego się na wysokim mleczu. Udało mi się pstryknąć dwukrotnie zanim uciekł. Pierwsze ujęcie (z profilu) wyszło wyraźnie poruszone i od razu poleciało do kosza. A drugie wygląda właśnie tak. Żal mi je wyrzucać, bo to naprawdę ładny kadr. Z "małym" felerem w postaci niedociągniętej ostrości.
Gdy fotografuje się z DCR-em używając autofocusa, należy bardzo precyzyjnie ustawić aparat. Dokładnie na to, co się chce, żeby wyostrzył. I nie dociskać migawki do końca zbyt szybko, dać mu moment czasu. Cóż, byłam tak przejęta widokiem ostatniego jesiennego prążkowańca, że zanadto się pospieszyłam. A i kiepska widoczność nie ułatwiała dokładnego dostrzeżenia konturów. W efekcie jako tako ostre wyszły tylko czubki płatków na pierwszym planie. Szkoda mi bardzo, bo mogło to być fajne zdjęcie, szczególnie zważywszy na porę roku, w jakiej zostało zrobione.

wtorek, 15 stycznia 2013

ścierwica na płotku

zmięk żółty

skakun

kałdunica rdestówka

Spotyka człowiek fajnego robaczka w ciekawej sytuacji. Stara się przyjąć stabilną pozycję, ustawia ładny kadr (o ile obiekt pozwoli), wreszcie robi zdjęcie, spogląda na podgląd. Obraz prezentuje się świetnie, po prostu rewelacja! Dobry humor i zadowolenie z siebie pryskają niestety zaraz po przejrzeniu urobku w komputerze. To fantastyczne ujęcie okazuje się być mniej lub bardziej poruszone...
Bywa, że już w momencie fotografowania wie się, że będą problemy. Bo jest zbyt ciemno, bo za bardzo wieje, bo balansuje się tylko na czubkach palców, bo trzęsą się wyciągnięte zbyt do przodu ręce. Ale zawsze jest nadzieja na ten drobny łut szczęścia, a nuż wyjdzie jak trzeba. Często - zbyt często - nie wychodzi, a potem długo się wspomina, co mogłoby, a nie było.
Dużo mam tych tylko trochę poruszonych zdjęć. Gdzieś w podświadomości wciąż tkwi żal straconych okazji. Tym bardziej, że przecież tak mało brakowało.

Tagi: poruszone
19:14, radzido
Link Komentarze (27) »
wtorek, 10 stycznia 2012

Driakiew żółta (Scabiosa ochroleuca)

Driakiew żółta (Scabiosa ochroleuca) w naturze wygląda zupełnie zwyczajnie. Może poza kolorem kwiatów, który jest nieokreślony. Trochę w nim żółtego, trochę kremowego, trochę zielonkawego - trudno go konkretnie nazwać. Mimo to nie wydaje się brzydki... w każdym razie dopóki nie zaczniemy robić zdjęć. Bo na zdjęciach ta roślina sprawia wrażenie, jakby zjadała całe światło i wszystkie barwy choć trochę ładniejsze od burych brązów. Nie dość tego, przeważnie wychodzi płaska, jakby ją walec przejechał, i to zupełnie niezależnie od oświetlenia. To zdjęcie jest modelowym przykładem jej możliwości. I cóż z tego, że technicznie okazało się dobre...

czwartek, 22 grudnia 2011

Coenosia tigrina złapała Trigonotylusa!

Coenosia tigrina to jedna z moich ulubionych much. W wielkiej liczbie żyje na funkiowo-bergeniowej rabatce i pokazywałam ją już wielokrotnie. Jest stworzeniem drapieżnym, niezwykle sprawnym łowcą, więc łatwo spotkać ją i sfotografować ze zdobyczą w objęciach. Łapie z reguły małe muszki - ochotki, błysklenie, owocówki, a i mniejsze gatunki Coenosii też padają jej ofiarą.
Przez wiele miesięcy byłam przekonana, że menu "tygrysówki" stanowią tylko przedstawicielki rzędu muchowatych. Aż któregoś dnia zobaczyłam Coenosię pożywiającą się Trigonotylusem! Te malutkie, zielone pluskwiaki są na rabatce równie liczne jak Coenosie. I również bardzo je lubię fotografować. Tym razem niestety - nie udało się. Mucha ze swoją ofiarą podleciała na krzak róży, który majestatycznie chwiał się (jak zwykle zresztą) w takt powiewów wiatru. Wszystkie zdjęcia wyszły poruszone, mimo zastosowania małego zooma i niewielkiej liczby przesłony. Taki pech... a sytuacja była naprawdę wyjątkowa.

sobota, 17 grudnia 2011

samiczka pasikonika - larwa

Późną wiosną spotkałam sporą już larwę samiczki pasikonika. Ucieszyłam się bardzo na ten widok - ale i od razu przeszło mi przez głowę, że będą z tego kłopoty. I były. DCR-250, jak to lupa, ma dość ograniczony rozmiar pola widzenia, nieco zbyt mały jak na takiego dużego owada. Kombinowałam jak mogłam, żeby pasikonikową panienkę rozsądnie zmieścić w kadrze. Jakoś w miarę to wyszło, ale jednak większy plan nadawałby się bardziej, choćby dlatego, żeby pokazać całe czułki. Zdjęłam więc DCR-a, ustawiłam zoom na maksimum, przesłonę na największą dziurę, włączyłam ręczne ostrzenie, wycelowałam - i właśnie w tamtej chwili mojemu obiektowi znudziło się pozowanie. W efekcie zrobiłam jedno jedyne zdjęcie, gdzie ostrości dopatrzeć się można tylko na czubku pokładełka...
Ten przypadek utwierdził we mnie przekonanie, że właśnie od tych dalszych ujęć należy zaczynać. Na zoomie fotografuję z odległości metra, co owadów zbytnio nie płoszy. Pasikoniki co prawda rzadko spotykam, ale nie raz z powodzeniem stosowałam tę zasadę w przypadku ważek i motyli. Oczywiście ręczne ostrzenie w kompaktach to niełatwa rzecz, nieporównywalna z kręceniem lustrzankowym obiektywem - ale wszystko jest kwestią wprawy. No i szczęścia też.

środa, 07 grudnia 2011

polowiec szachownica (Melanargia galathea)

Wszystko wydawało się być na jak najlepszej drodze. Kadr skomponowany, ostrość ustawiona, palec na spuście powędrował w dół... i wtedy, w tym króciutkim ułamku sekundy motyl się odrobinę poruszył. A że był dość duży i mieścił się na wizji niemal na styk, wyszło to, co widać. Gorycz porażki potęguje fakt, że żadne z pozostałych zdjęć zrobionych tamtego dnia nawet nie otarło się o podobną jakość obrazu.
Niesfornym modelem był oczywiście polowiec szachownica (Melanargia galathea).

Tagi: ucięte
19:17, radzido
Link Komentarze (7) »
wtorek, 26 stycznia 2010

duży chrząszcz wygibuje się na cienkiej trawce

Im chrząszcz większy, tym bardziej lubi wdrapywać się na wiotkie przejawy przyrody. Ki czort...? Czy to jakiś sport ekstremalny kultywowany z dziada pradziada? Zawsze mam niezłą zabawę z takich osobników, rozpaczliwie próbujących zachować równowagę i nie grzmotnąć pokrywami w grunt. Ale weź to człowieku dobrze sfotografuj... no nie da się. I do tego jeszcze się błyszczą, paskudniki. Nawet od spodu!

piątek, 01 stycznia 2010

Wybrałam się ostatnio do lasu.
Spotkałam całe stado wiewiórek.
O rety - jakie one są szybkie!!!

wiewiór zmykający z prędkością światła :D

środa, 30 grudnia 2009

skakun z funkiowo-bergeniowej rabatki

Tylko raz w tym roku przeżyłam bliskie spotkanie ze skakunem. Siedział nieruchomo w gęstej trawie, ustawiony do mnie bokiem. Zrobiłam parę zdjęć, średnio udanych ale zawsze, no i wtedy..... wtedy on się odwrócił. Na jedną krótką chwilę. Spojrzałam mu w wielgachne oczy, wrażenie było niesamowite i przejmujące, palec zadrżał, ręce się zatrzęsły... i fotka wyszła poruszona.
Oczywiście rozmazana trawka na pierwszym planie też zdjęciu nie dodaje uroku, ale to już drobiazg w porównaniu z całą resztą. ;)

środa, 23 grudnia 2009

skopana zagadka ;)

Ładnie to wyglądało w naturze, bardzo ładnie. Ale zdjęcia tego niestety nie potwierdzają... I światło nie takie, i ostrość średnio trafiona. Kolorystyka też do bani - zbyt dużo jednej barwy (zielonej) w kadrze i już się aparat pogubił. A wybrałam najlepszą fotkę z paru, słowo daję.
Tak przy okazji, może ktoś zgadnie co to? Na jaką roślinę udało mi się natknąć tamtego majowego dnia w Ogrodzie Botanicznym?

niedziela, 20 grudnia 2009

złotlin japoński (Kerria japonica)

Rośnie u mnie na osiedlu piękny krzew, złotlin japoński (Kerria japonica). Kwitnie długo, ale w końcu przychodzi jego czas. Tamtego jesiennego dnia znalazłam już tylko jeden, ostatni kwiatek. Pełna zapału zrobiłam zdjęcie, długo kombinując, jak się ustawić.
I dopiero później się okazało, że najlepiej i najwyraźniej wyszła ta odłamana gałązka... Widziałam ją, owszem, usiłowałam nawet jakoś odgiąć, ale się nie dało. Mimo wszystko pomyślałam, że może będzie dobrze. Nie było.
Cóż, zdarza się. W takich sytuacjach najlepiej sobie darować, zamiast focić na siłę.

piątek, 18 grudnia 2009

Na jednej z roślin, w słabo oświetlonym miejscu, zauważyłam gęstą pajęczą sieć. Coś tam w niej w środku było. Chyba było... było albo i nie było... widziałam ledwie zarysy. Usiłowałam przyjrzeć się lepiej, ale przez białe nici niewiele dało się dojrzeć. Do tego te mikre rozmiary.
Na wszelki wypadek strzeliłam i to nawet trzykrotnie. Zapomniałam tylko o jednym drobiazgu. Do cienia weszłam z mocnego słońca, gdzie parę chwil wcześniej robiłam zdjęcia przy -1EV. Tak więc wszystkie trzy próby wyszły mocno niedoświetlone. Czasy (1/125-1/160) wskazują, że istniała spora rezerwa, ale kto by sobie w terenie zawracał głowę patrzeniem na czasy. :(

dwa pająki???

W domu najlepsze z ujęć w miarę rozjaśniłam i moim oczom ukazało się to co wyżej. W prawym dolnym rogu spory, zdobyczny pluskwiak. W lewym górnym kokon. A na środku... czyżby to były DWA pająki??! Widok jest tak nieoczekiwany, że aż prosi się o wyjaśnienie specjalisty. Bo ja na zwyczajach pająków nie znam się nic a nic.
I tylko żal, że nie przyłożyłam się do tego bardziej.

środa, 16 grudnia 2009

bzyg i mszyca - para wielce odrzutowa

Zła jestem na siebie za każdym razem, gdy spoglądam na to zdjęcie. Taka okazja zmarnowana... Czyste tło, ładny fragment rośliny, no i bzyg w idealnej fotograficznie pozycji. Uczepiony krawędzi liścia, nerwowo odchylony do tyłu, jakby właśnie pomyślał ze wstrętem: "A fuj, wszędzie te paskudne mszyce!"
W takiej chwili, gdy mam króciuteńki moment na reakcję, na opanowanie wewnętrznego drżenia radości, na przybliżenie aparatu na właściwą odległość... w takiej chwili nigdy nie trafiam z ostrością. No nie ma siły. Dziesiątki zdjęć zmarnowałam w ten sposób - dużo więcej niż przez wiatr, brak światła i niechęć modeli do pozowania.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

wróbelek :D

Czy wspominałam już kiedyś o moich ciągotach do robienia zdjęć pod słońce? Na pewno tak. Czasem nawet fajnie wychodzą. Ale tylko czasem. Z reguły nie, szczególnie, gdy model znajduje się w środku krzaczka, a na dodatek usilnie stara się zachować incognito.

czwartek, 26 marca 2009

Wieczorem piątego dnia wiosny było tak:

pada śnieg

Rano szóstego dnia wiosny było tak:

śnieg napadał

A czemu to odrzuty?
Bo zima jest fuj i mam jej już dość.

 
1 , 2 , 3 , 4
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...