|
wtorek, 10 stycznia 2012
Driakiew żółta (Scabiosa ochroleuca) w naturze wygląda zupełnie zwyczajnie. Może poza kolorem kwiatów, który jest nieokreślony. Trochę w nim żółtego, trochę kremowego, trochę zielonkawego - trudno go konkretnie nazwać. Mimo to nie wydaje się brzydki... w każdym razie dopóki nie zaczniemy robić zdjęć. Bo na zdjęciach ta roślina sprawia wrażenie, jakby zjadała całe światło i wszystkie barwy choć trochę ładniejsze od burych brązów. Nie dość tego, przeważnie wychodzi płaska, jakby ją walec przejechał, i to zupełnie niezależnie od oświetlenia. To zdjęcie jest modelowym przykładem jej możliwości. I cóż z tego, że technicznie okazało się dobre...
czwartek, 22 grudnia 2011
Coenosia tigrina to jedna z moich ulubionych much. W wielkiej liczbie żyje na funkiowo-bergeniowej rabatce i pokazywałam ją już wielokrotnie. Jest stworzeniem drapieżnym, niezwykle sprawnym łowcą, więc łatwo spotkać ją i sfotografować ze zdobyczą w objęciach. Łapie z reguły małe muszki - ochotki, błysklenie, owocówki, a i mniejsze gatunki Coenosii też padają jej ofiarą.
sobota, 17 grudnia 2011
Późną wiosną spotkałam sporą już larwę samiczki pasikonika. Ucieszyłam się bardzo na ten widok - ale i od razu przeszło mi przez głowę, że będą z tego kłopoty. I były. DCR-250, jak to lupa, ma dość ograniczony rozmiar pola widzenia, nieco zbyt mały jak na takiego dużego owada. Kombinowałam jak mogłam, żeby pasikonikową panienkę rozsądnie zmieścić w kadrze. Jakoś w miarę to wyszło, ale jednak większy plan nadawałby się bardziej, choćby dlatego, żeby pokazać całe czułki. Zdjęłam więc DCR-a, ustawiłam zoom na maksimum, przesłonę na największą dziurę, włączyłam ręczne ostrzenie, wycelowałam - i właśnie w tamtej chwili mojemu obiektowi znudziło się pozowanie. W efekcie zrobiłam jedno jedyne zdjęcie, gdzie ostrości dopatrzeć się można tylko na czubku pokładełka...
środa, 07 grudnia 2011
Wszystko wydawało się być na jak najlepszej drodze. Kadr skomponowany, ostrość ustawiona, palec na spuście powędrował w dół... i wtedy, w tym króciutkim ułamku sekundy motyl się odrobinę poruszył. A że był dość duży i mieścił się na wizji niemal na styk, wyszło to, co widać. Gorycz porażki potęguje fakt, że żadne z pozostałych zdjęć zrobionych tamtego dnia nawet nie otarło się o podobną jakość obrazu.
wtorek, 26 stycznia 2010
Im chrząszcz większy, tym bardziej lubi wdrapywać się na wiotkie przejawy przyrody. Ki czort...? Czy to jakiś sport ekstremalny kultywowany z dziada pradziada? Zawsze mam niezłą zabawę z takich osobników, rozpaczliwie próbujących zachować równowagę i nie grzmotnąć pokrywami w grunt. Ale weź to człowieku dobrze sfotografuj... no nie da się. I do tego jeszcze się błyszczą, paskudniki. Nawet od spodu!
piątek, 01 stycznia 2010
środa, 30 grudnia 2009
Tylko raz w tym roku przeżyłam bliskie spotkanie ze skakunem. Siedział nieruchomo w gęstej trawie, ustawiony do mnie bokiem. Zrobiłam parę zdjęć, średnio udanych ale zawsze, no i wtedy..... wtedy on się odwrócił. Na jedną krótką chwilę. Spojrzałam mu w wielgachne oczy, wrażenie było niesamowite i przejmujące, palec zadrżał, ręce się zatrzęsły... i fotka wyszła poruszona.
środa, 23 grudnia 2009
Ładnie to wyglądało w naturze, bardzo ładnie. Ale zdjęcia tego niestety nie potwierdzają... I światło nie takie, i ostrość średnio trafiona. Kolorystyka też do bani - zbyt dużo jednej barwy (zielonej) w kadrze i już się aparat pogubił. A wybrałam najlepszą fotkę z paru, słowo daję.
niedziela, 20 grudnia 2009
Rośnie u mnie na osiedlu piękny krzew, złotlin japoński (Kerria japonica). Kwitnie długo, ale w końcu przychodzi jego czas. Tamtego jesiennego dnia znalazłam już tylko jeden, ostatni kwiatek. Pełna zapału zrobiłam zdjęcie, długo kombinując, jak się ustawić.
piątek, 18 grudnia 2009
Na jednej z roślin, w słabo oświetlonym miejscu, zauważyłam gęstą pajęczą sieć. Coś tam w niej w środku było. Chyba było... było albo i nie było... widziałam ledwie zarysy. Usiłowałam przyjrzeć się lepiej, ale przez białe nici niewiele dało się dojrzeć. Do tego te mikre rozmiary.
W domu najlepsze z ujęć w miarę rozjaśniłam i moim oczom ukazało się to co wyżej. W prawym dolnym rogu spory, zdobyczny pluskwiak. W lewym górnym kokon. A na środku... czyżby to były DWA pająki??! Widok jest tak nieoczekiwany, że aż prosi się o wyjaśnienie specjalisty. Bo ja na zwyczajach pająków nie znam się nic a nic.
środa, 16 grudnia 2009
Zła jestem na siebie za każdym razem, gdy spoglądam na to zdjęcie. Taka okazja zmarnowana... Czyste tło, ładny fragment rośliny, no i bzyg w idealnej fotograficznie pozycji. Uczepiony krawędzi liścia, nerwowo odchylony do tyłu, jakby właśnie pomyślał ze wstrętem: "A fuj, wszędzie te paskudne mszyce!"
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Czy wspominałam już kiedyś o moich ciągotach do robienia zdjęć pod słońce? Na pewno tak. Czasem nawet fajnie wychodzą. Ale tylko czasem. Z reguły nie, szczególnie, gdy model znajduje się w środku krzaczka, a na dodatek usilnie stara się zachować incognito.
czwartek, 26 marca 2009
Wieczorem piątego dnia wiosny było tak:
Rano szóstego dnia wiosny było tak:
A czemu to odrzuty?
sobota, 07 marca 2009
Nowy sezon jeszcze na dobre się nie zaczął, a już mam muszkę-super-odrzutową.
niedziela, 01 marca 2009
|
Archiwum
Zakładki:
![]() Prawie początek
Mój Normalny Blog
Moje chwasty i robaczki
Różne
|